Ludwik Janowski
HISTORJOGRAFJA UNIWERSYTETU WILEŃSKIEGO
Część I.
PRZEDMOWA.
Pragnieniem Jana Śniadeckiego i Hugona Kołłątaja było „porządne'' spisanie dziejów uniwersytetu w Krakowie, które równocześnie stanowić miało historję nauk w Polsce. Innych zakładów naukowych nie brali oni w rachubę, uważając, że naukowość stuleci minionych skupiała się głównie w Krakowie. Kołłątaj, lubo przewidywał doniosłą rolę Wilna, nie dożył czasów jego największego rozkwitu; Śniadecki, będąc w nim pars magna, zalecał utrwalać dla potomności, jakto Szkoła Batorowska królowanie w dziedzinie oświecenia i nauk objęła. Nastręczała mu się zapewne analogja: w XV w. apogeum chwały Krakowa, w XIX w. — Wilna. Podziwiać trzeba, jak dwaj ci światli mężowie głęboko rozumieli wagę opracowania przeszłości ognisk oświaty i wiedzy. Do ich argumentacji niewiele można dorzucić. Przemożnie wpływa na życie, mocno waży na szalach szkoła, gdzie padają pierwsze ziarna, tworzy się zaczyn pojęć, a cóż mówić
o latach akademickich. Wyczerpujące dzieje szkolnictwa i wychowania są niezbędnem podłożem dla historji literatury. Najwyraźniej daje się to odczuwać u nas, gdy równolegle z poprawą i udoskonaleniem instrukcji publicznej, wzmaga się znakomicie twórczość literacka. Dla obrazu rozwoju nauki przeszłość szkolnictwa wyświetla wiele jego stron. Uniwersytety u nas były prawie jedynemi pracowniami dla wiedzy. Z powodu ciężkich losów naszej oświaty, tradycje często się ucinały i nie przechodziły spadkowo, sporo badań i pomysłów ginęło w zapomnieniu. Tymczasem karty dawniejszej pracy naukowej mają nieraz rzetelną wartość dla współczesnych. Dość wymienić słownictwo naukowe: zdarzało się, żeśmy nie wiedząc o pozostawionem dziedzictwie w formie wyrobionej nomenklatury, zaczynali na nowo ją opracowywać. Wreszcie szkoła wyższa, nawet gdy posiada słabe siły i zasoby, zawszeć staje się choćby nikłym, lecz rozsadnikiem oświecenia — i nieraz z kart ujemnych coś pożytecznego da się wyciągnąć.
Żałować należy, że nawoływania Kołłątaja i Śniadeckiego, tudzież świetne ich pisma z tego zakresu, nie znalazły echa i nie miały prawie naśladowców. Dłuższy czas nie zabierano się do dziejów ani uniwersytetu Jagiellońskiego ani też nauk w Polsce.
Co się tyczy wszechnicy w Wilnie z pracą nad jej historją różnie bywało. W ostatniem półwieczu pracownicy na tej niwie występują dorywczo; literatura o tym przedmiocie nie przedstawia się okazale i obficie; całe działy leżą nietknięte, daje się we znaki brak źródłowych wydawnictw aktów i innych materjałów, na co słusznie utyskiwał jeszcze Szujski. Nie tak stała sprawa dawniej: uczeni profesorowie uniwersytetu wileńskiego Jundziłł, Onacewicz, Poliński, Jaroszewicz, Homolicki, Adamowicz zostawili cenne przyczynki, równie jak uczniowie Rudomina, Baliński, Jocher, Kraszewski, Buckiewicz i wielu innych nie ustawali w pracy na tem polu. Wobec niezwykle rozległego zadania wszyscy oni zaledwie cząstkę spraw mogli poruszyć. Tym sposobem nie mamy dotychczas „porządnie'' spisanych dziejów tego uniwersytetu, ale bardzo liczne fragmenty o jego latach ubiegłych.
Całość dziejów powinna poprzedzać historjografja, która rozpatruje i omawia rzeczy poprzednie i daje podsumowanie ogólnej pracy nad tym tematem. Na taką historjografję czekał uniwersytet wileński. Jeśli ona jest pożądaną o każdym ośrodku umysłowości, cóż dopiero o instytucji, powszechnie uznawanej, a której wpływ, doniosłość, promieniowanie wycisnęły się na całokształcie życia narodu. Taka historjografja jest potrzebną dla dalszego posunięcia i pogłębiania badań. A należy wciąż nawoływać do poszukiwań na tem polu, przynoszących tyle cennego z tej bogatej epoki.
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 Nastepna>>



